Gramatyka języka polskiego

Część druga

Powrót do pierwszej strony

Fonetyka języka polskiego, część 1

W języku polskim obok afrykat typu „dz” spotykamy różne od nich połączenia, które można interpretować jako „d+z”. Używany zwykle (nie przez slawistów) dla transkrypcji wymowy standard IPA nie przewiduje osobnych pojedynczych symboli dla afrykat, traktując je jako połączenia dwóch dźwięków. Ponadto zarówno dla polskiego „sz”, jak i dla angielskiego „sh” stosuje się ten sam symbol mimo wyraźnie różnej wymowy. Dla uniknięcia pomyłek zastosowałem tu więc inny system transkrypcji. Poprawne wyświetlenie użytych symboli wymaga zainstalowania w systemie pewnych fontów.

Choć ortografia polska nie zawsze dostarcza pewnych wskazówek dotyczących wymowy, zasada „czytaj tak, jak jest napisane” może być stosowana w o wiele większym stopniu niż np. w języku angielskim. Nieco gorzej wygląda stosowanie zasady „pisz tak, jak mówisz”. Polska ortografia ignoruje liczne asymilacje występujące w odmianie i słowotwórstwie, stosując (niekonsekwentnie) zasadę morfologiczną. Prawdziwą zmorą dla uczących się polskiego (także dla młodych Polaków) jest natomiast stosowana w polskiej ortografii zasada historyczna, różnicująca pisownię trzech dźwięków w zależności od ich pochodzenia: u/ó, rz/ż, ch/h. Różna pisownia jest tutaj z jednej strony zaszłością historyczną, z drugiej jednak strony pozwala odróżnić od siebie homofony (wyrazy identycznie brzmiące): Bug – buk – Bóg, morze – może, hełm – Chełm (miejscowość; w staropolskim także chełm ‘wzgórze’). Więcej na ten temat na stronie poświęconej osobliwościom polskiej ortografii.

Krzepiące dla Polaków jest jednak zestawienie z językiem angielskim, gdzie można odnieść wrażenie, że żadne zasady wymowy ani pisowni nie są przestrzegane. I tak, w wyrazach even – meet – speak – key – ceiling – people – machine – piece – quay – Caius – Caesar – Phoenix zaznaczone tłustym drukiem litery (sekwencje liter) mają taką samą wymowę. I odwrotnie, dany grafem (litera) może być wymawiany w różny sposób: o w każdym z wyrazów polish ‘polerować’, Polish, move (oo), Home (yoo), love, one, woman, women (i), store, word, correct, reason (-) jest wymawiane w inny sposób.

Wróćmy jednak do polskiej wymowy. Tu można obejrzeć tabele obrazujące złożoność polskiej fonetyki i ortografii z użyciem symboli fonetycznych. Poniżej przedstawię tylko skrótową analizę bez użycia specjalnych symboli.

Zaznaczyć trzeba na wstępie, że dźwięki w języku polskim silnie oddziałują na siebie, stąd spotyka się różne poglądy na ilość fonemów (głosek) w języku polskim. Pewne fonemy występują tylko w pewnych kontekstach, niektóre zaś segmenty języka można zamiennie traktować bądź jako jeden fonem o niejednolitej artykulacji (innej na początku niż na końcu), bądź też jako dwa zlane ze sobą fonemy. Stąd inne opracowania fonetyki polskiej mogą się różnić od tu przedstawianego przeze mnie.

Polski alfabet składa się z 32 liter: a, ą, b, c, ć, d, e, ę, f, g, h, i, j, k, l, ł, m, n, ń, o, ó, p, (q), r, s, ś, t, u, (v), w, (x), y, z, ź, ż. Trzy dodatkowe litery q, v, x występują tylko w tych nieprzyswojonych wyrazach obcych, które zachowały oryginalną pisownię. Porządek tych 35 liter jest istotny przy odszukiwaniu wyrazów w słownikach: góra następuje po gotyk, bo ó jest odrębną literą, a nie jakąś odmianą o. Tradycyjnie mówi się także o 7 dwuznakach oznaczających pojedyncze dźwięki: ch, cz, dz, , , rz, sz, choć podobną funkcję mają w pewnych kontekstach (przed samogłoską) kombinacje liter ci, dzi, gi, ki, ni, si, zi (a z pewnymi zastrzeżeniami także bi, fi, mi, pi, wi). W słownikach wszystkie te dwu- i trójznaki traktowane są jak zwykłe zestawienia liter. Należy zwrócić uwagę, że w pewnych wyrazach mogą wystąpić połączenia liter dz, dż, rz nietworzące dwuznaku, tj. reprezentujące dwa odrębne dźwięki – przykłady poniżej.

Jedna z podstawowych zasad polskiej pisowni głosi, że dla zapisu dźwięków spalatalizowanych:

Wszystkie inne spółgłoski spalatalizowane mogą występować tylko przed samogłoską. Piszemy więc zwykłe b, f, m, g, k, p, w na oznaczenie spalatalizowanych dźwięków przed i, bo tu niespalatalizowane ich odmiany wystąpić nie mogą, np. robi, trafisz, miły, nagi, taki, piszę, mówi. Przed innymi samogłoskami używamy bi, fi, mi, gi, ki, pi, wi, np. robię, trafię, miały, nagie, takie, piasek, mówię.

W niektórych przypadkach w słowach obcego pochodzenia ci, si, zi (nigdy ni) oznaczają połączenia zwykłych c, s, z (nie ć, ś, ź) z i, np. cito, sinus, zin. Ponadto przed samogłoską i może oznaczać spółgłoskę j, a nie tylko palatalizację poprzedzających b, ch, cz, d, dż, f, g, h, k, l, m, n, p, r, sz, t, w, ż, np. Arabia, marchia, glediczia, diabeł, lodżia, mafia, magia, hiena, makia, dalia, mumia, unia, rupia, Maria, dżanaszia, tiara, rewia, ażio. Litery j po tych spółgłoskach nie używa się.

Samogłoski

Siedem liter oznacza samogłoski: a, e, i, o, ó, u, y, przy czym:

poza tym ortografia dokładnie przedstawia wymowę 6 polskich samogłosek. W przeciwieństwie do wielu języków europejskich (angielskiego, niemieckiego, francuskiego czy nawet rosyjskiego) nie obserwujemy redukcji samogłosek w sylabach nieakcentowanych, stąd brak w polskim dźwięku w rodzaju angielskiego a w about.

Odpowiedniki samogłosek a, e, i, o, u/ó znajdziemy w innych znanych językach (niemieckim, francuskim, włoskim, hiszpańskim), przy czym należy uwzględnić różnice ortograficzne (np. polskiemu u/ó odpowiada francuskie ou) oraz brak w polskim zamkniętych odmianek e i o, spotykanych w tych językach (np. nie zawsze niemieckie e wymawia się tak, jak polskie). Porównanie z samogłoskami angielskimi znajdziesz na tej stronie i w skoroszycie dostępnym w formie strony WWW). Największą osobliwością polskiego wokalizmu jest wysoka, centralna, niezaokrąglona samogłoska y. Zbliżony, lecz nie identyczny dźwięk spotykamy w językach wschodniosłowiańskich, większość pozostałych języków słowiańskich zidentyfikowała pierwotne y z i. Tylne y znajdziemy w tureckim (zapisywane tam jako i bez kropki). Także japońskie (niezaokrąglone) u ma zbliżoną wymowę. Jednak polskie y jest centralne, a nie tylne, i dlatego wyraźnie inne akustycznie. Samogłoskami centralnymi są: niskie polskie a (angielskie a w wyrazie father jest tylne), wyższe angielskie (brytyjskie, nie amerykańskie) u w under lub o w other, jeszcze wyższe jest brytyjskie ir w girl lub or w work. Polskie y stanowi kolejny szczebel tej drabiny centralnych samogłosek – jest niemal tak wysokie, jak i i u/ó. Dystrybucja samogłosek i i y w języku polskim podlega pewnym regułom – w większości kontekstów może wystąpić tylko jedna z nich. W języku polskim w zasadzie nie ma wyrazów rozpoczynających się od y (nie licząc kilku zapożyczeń przyjętych w oryginalnej pisowni, w których jednak y nie oznacza samogłoski; wyjątek stanowi być może chemiczny termin ylen oraz nazwa greckiej litery ypsilon, którą jednak wydawnictwa poprawnościowe każą czytać ipsylon), nie może ono również wystąpić po spółgłoskach palatalnych ani spalatalizowanych. Tylko w kilku wyrazach obcych i dźwiękonaśladowczych występuje po k, g, l: kynologia, kysz, gyros, androgynia, lystrozaur, glyptodon.

Dwie kolejne litery polskiego alfabetu to ą i ę. W błędnym mniemaniu większości Polaków wyniesionym ze szkoły oznaczają one rzekomo „samogłoski nosowe”. Tymczasem w polskim nie ma żadnych samogłosek nosowych: obie litery z ogonkiem oznaczają po dwa następujące po sobie w toku mowy dźwięki każda. Pierwszym elementem ę jest oczywiście e, ciekawe jednak, że ą zawiera jako pierwszy element o, a nie a. Znajduje to pewne uzasadnienie historyczne. Drugi element to spółgłoska nosowa, która upodabnia się do następującego dźwięku. Zgodnie z zasadą wpływu dźwięków na siebie również samogłoska uzyskuje nieznacznie nosowe zabarwienie, zwłaszcza pod koniec artykulacji, co jednak jest nieistotne. Jeśli np. wyraz trąba wypowiemy [tromba] z czysto ustnym o, nie popełnimy żadnego błędu (oczywiście pominięcie tutaj m jest absolutnie niedopuszczalne). Ta sama zasada wymusza asymilacje drugiego elementu:

W wymowie pewnych osób dyftongiczna realizacja ą, ę występuje w każdej pozycji, przy czym między dyftong a następującą spółgłoskę wstawiane jest m, n, ń, ng przed zwartymi odpowiedniego rzędu. Wymowa taka uważana jest jednak za gwarową lub hiperpoprawną (nadmierne sugerowanie się pisownią), a więc za niepoprawną. Można tu nadto dodać, że w języku polskim nie ma wyrazów rozpoczynających się od ą, ę. Ma to objaśnienie historyczne.

Obecnie polskie samogłoski nie różnią się od siebie długością. W starosłowiańskim istniały nie tylko różnice długości, ale i intonacji, podobnie jak dziś w serbsko-chorwackim i słoweńskim. Śladem tego zróżnicowania jest dziś w polskim odmienna barwa samogłosek o – ó, ę – ą (o, ę pochodzą od samogłosek krótkich, ó, ą od długich).

Wymiany samogłosek są bardzo częste i różnorodne w polskiej morfologii. U ich podstaw leży 7 zjawisk tkwiących korzeniami w historii języka:

  1. Indoeuropejska wymiana jakościowa (e – o, e: – o:), rozbudowana w prasłowiańskim i zmodyfikowana przez zmiany fonetyczne, np. wieźć – wozić, leźć – łazić, bić – bojowy, gnić – gnój.
  2. Indoeuropejska wymiana ilościowa (zero – krótka lub krótka – długa), która na gruncie słowiańskim znacznie rozbudowała się i przekształciła się w jakościową, np. robić – wyrabiać, mowa – przemawiać, uczyć – obyczaj, rowek – ryć, kisnąć – kwas, wisieć – wieszać, dech – oddychać, klnę – przeklinam, pnę – opona, mrę – zamieram, dmę – zadymka, chmura – chmara.
  3. Inny rozwój pewnych grup przed spółgłoską, inny przed samogłoską, np. dąć – dmę, ciąć – tnę, klątwa – klnę, kuć – kowal, kupuję – kupować, tartak – trę, kłuć – kolec.
  4. Przegłos polski (e > o lub, gdy e innego pochodzenia, e > a), który zachodził tylko w pewnych warunkach, np. biorę – bierze, czoło – naczelny, światło – na świetle, wiatr – wietrzny.
  5. Różny rozwój jerów (prasłowiańskich ultrakrótkich i, y): ich wokalizacja lub zanik, co było przyczyną powstania tzw. e ruchomego, np. dech – tchu, denko – dno, pies – psa.
  6. Wpływ dawnej słowiańskiej różnej intonacji i różnej długości pewnych samogłosek na ich barwę, np. krowa – krówka, noga – nóg, zęby – ząb, część – cząstka.
  7. Ściąganie samogłosek, np. bać się (< bojać się) – boję się.

Niektóre z tych wymian są tylko pamiątkami po zawikłanej historii języka i są ważne tylko dla dociekliwych, niektóre są jednak bardzo żywe do dziś w odmianie wyrazów i w słowotwórstwie.


Ciąg dalszy

Strona głównaGramatyka polska

2008-02-21